Jezus, który twierdził, że coś szybko te głosy przechodzą z Zeliga na Licziego, wierzył w to, że mafiozi zagłosują tak jak zadeklarują (generalnie tak głosowali, ale przecież nie musieli), przecież zakładając, że to tak szybko przechodzi trzeba było ogarnąć, że jednak podejrzanych jest dwóch niewinnych.
To ostatnie głosowanie, starczy że jeden głos pójdzie nie tam gdzie trzeba i koniec gry. Więc równie dobrze takie przenoszenie głosów mogło bronić kolegi z mafii.
Drugie głosowanie niszczy umysł. 11 niewinnych i żadnego winnego w linczujących Nocnego i Pottera.
Z tym detektywem to śmiesznie wychodzi. W ostatniej edycji bęcwał ujawnił się na samym początku, ale Sasha Grey jeszcze lepszy bo oszukał miasto i namieszał jak Panoramiks w kotle. W ogóle to mam propozycję aby detektyw sprawdzał codziennie a nie co 2 dni. Rzadko kiedy detektyw może sprawdzić więcej niż 4 osoby i ciężko mu złapać mafiozów, zwłaszcza jak Opryszki się rozmnażają.
Z tym detektywem to śmiesznie wychodzi. W ostatniej edycji bęcwał ujawnił się na samym początku, ale Sasha Grey jeszcze lepszy bo oszukał miasto i namieszał jak Panoramiks w kotle. W ogóle to mam propozycję aby detektyw sprawdzał codziennie a nie co 2 dni. Rzadko kiedy detektyw może sprawdzić więcej niż 4 osoby i ciężko mu złapać mafiozów, zwłaszcza jak Opryszki się rozmnażają.
Hehe. Za łatwo by było. Nie powinno być opryszków.
Oj Mieszko Mieszko, akurat zdarzyły się takie edycje, że detektyw padł szybko. Równie dobrze mógł dotrwać do końca i mieć tych sprawdzeń z 7, co w zasadzie mogłoby zakończyć rozgrywkę.
Gdyby detektyw sprawdzał codziennie, to mafia nie zabijając go w pierwszych trzech linczach (6 sprawdzeń) nie miałaby żadnych szans na wygraną.
Właśnie przy 2 Opryszkach myślę że codzienne sprawdzanie detektywa byłoby w porządku. Jeszcze więcej rozmyślań i analiz. Jednak 2 Opryszków i sprawdzenie detektywa co 2 dni to bardzo znaczące ograniczenie roli detektywa a szkoda.
W 2 sprawdzeniu miałbyć Norwid za najbardziej niepasujący do wszystkiego głos na Bakę. Taki z dupy jakby nie wiedział co z sobą zrobić. Nie zauważyłem go bo był na samej górze i wybierałem między Murray a Vegą.
No to ciesz się, że nie Murray, bo dopiero byś dojebał, jakbyś wystawił Graya i Jorgusia.
_________________ That is one George Fowler lying there.
2007-10-07, 13:00:52.
Macie do mnie sprawę/pytanie, to piszcie do mnie na PW, w jego temacie wpisując, np. kilka pytajników. Nie będę wdawał się w dyskusje w temacie z rozgrywką.
Jeśli do północy nie przyznałem komuś punktów karnych, chociaż mu się należały, napiszcie mi o tym na PW, w wiadomości zatytułowanej "donos".
Głosując tytułujecie PW do mnie g[numer_głosowania], a więc w pierwszym głosowaniu: g1.
Zmieniając głos dopisujecie do powyższego słowo zmiana, a więc w pierwszym głosowaniu: g1 - zmiana.
W każdym głosowaniu graczowi przysługuje jedna zmiana głosu. Niewykorzystane zmiany nie podlegają kumulacji.
Jezus, który twierdził, że coś szybko te głosy przechodzą z Zeliga na Licziego, wierzył w to, że mafiozi zagłosują tak jak zadeklarują (generalnie tak głosowali, ale przecież nie musieli), przecież zakładając, że to tak szybko przechodzi trzeba było ogarnąć, że jednak podejrzanych jest dwóch niewinnych.
To ostatnie głosowanie, starczy że jeden głos pójdzie nie tam gdzie trzeba i koniec gry. Więc równie dobrze takie przenoszenie głosów mogło bronić kolegi z mafii.
Drugie głosowanie niszczy umysł. 11 niewinnych i żadnego winnego w linczujących Nocnego i Pottera.
dla mafiozów paradoksalnie lepiej byłoby wskazywać swojego i potem widząc, że chociaż jedna osoba się wyłamała, wskazać jednak inną osobę.
Przykładowo - Podpucha deklaruje Boczka, podłapuje to Mieszko, Yale, za nimi idzie Malfoy (ale zaczyna wątpić, bo coś dużo tych podpięć) i Zelig. Liczi chce jednak sprawdzić Zeliga. Podobnie Boczek. Teoretycznie sytuacja 6-2, w praktyce 4-4. A gdyby nikt nie bronił Boczka, to mafiozi by go sobie zlinczowali i byłaby masówka.
Tutaj natomiast szybkie przeskakiwanie z typu na typ mogło wskazywać na to, że mafiozom nie zależy na tym, by trzymać się określonego typu (czyli pewnie nie bronią swojego). Przynajmniej ja bym to tak właśnie interpretował.
W ogóle, kto to jest ten Biszkopt? On jest na IFQ? Bo na PF nie ma postów.
_________________ That is one George Fowler lying there.
2007-10-07, 13:00:52.
Macie do mnie sprawę/pytanie, to piszcie do mnie na PW, w jego temacie wpisując, np. kilka pytajników. Nie będę wdawał się w dyskusje w temacie z rozgrywką.
Jeśli do północy nie przyznałem komuś punktów karnych, chociaż mu się należały, napiszcie mi o tym na PW, w wiadomości zatytułowanej "donos".
Głosując tytułujecie PW do mnie g[numer_głosowania], a więc w pierwszym głosowaniu: g1.
Zmieniając głos dopisujecie do powyższego słowo zmiana, a więc w pierwszym głosowaniu: g1 - zmiana.
W każdym głosowaniu graczowi przysługuje jedna zmiana głosu. Niewykorzystane zmiany nie podlegają kumulacji.
Dobra a teraz niech mi ktoś wytłumaczy dlaczego w pierwszym głosowaniu wiele głosów dostał Mocny Szwendacz a w drugim Nocny. Bo do teraz tego zbytnio nie ogarniam.
dla mafiozów paradoksalnie lepiej byłoby wskazywać swojego i potem widząc, że chociaż jedna osoba się wyłamała, wskazać jednak inną osobę.
Przykładowo - Podpucha deklaruje Boczka, podłapuje to Mieszko, Yale, za nimi idzie Malfoy (ale zaczyna wątpić, bo coś dużo tych podpięć) i Zelig. Liczi chce jednak sprawdzić Zeliga. Podobnie Boczek. Teoretycznie sytuacja 6-2, w praktyce 4-4. A gdyby nikt nie bronił Boczka, to mafiozi by go sobie zlinczowali i byłaby masówka.
Tutaj natomiast szybkie przeskakiwanie z typu na typ mogło wskazywać na to, że mafiozom nie zależy na tym, by trzymać się określonego typu (czyli pewnie nie bronią swojego). Przynajmniej ja bym to tak właśnie interpretował.
W końcówce byłem pewien winy Mieszka i Zeliga, szykowałem nawet testament na Mieszka i Draco (niestety). Chciałem ubić Zeliga, wiedziałem, że pozostała dwójka mi w tym nie pomoże, a akcja Podpuchy na Nocnego i świadomość, że nie mam szans zebrać głosu Yale'a wyprowadziła z równowagi, nie myślałem już za bardzo. Poza tym, Ty byłeś poza sferą moich podejrzeń bo praktycznie wystawiałeś miastu Norwida i Pandymira (aż mi do głowy przychodziło, że grasz aż za dobrze), ale wtedy patrzyłem na głosowania i wracał temat Nocnego i Zeliga. xD
Chytrus - czemu byłeś pewien mojej winy? Po moich 'rzeczowych' analizach? Przecież wcześniej mnie rozgrzeszałeś i nie wymieniałeś w gronie podejrzanych. Ja również zabiłem Pandymira i Norwida.
Kurde, od razu wiedziałem, że Boczek jest w mafii (typy na cmentarzysku), ubiło by się go na początku i miasto by wygrało. Ale nie kurwa, mafinje posty i odjebany 1 dnia :? To wdupiliście xD
Chytrus - czemu byłeś pewien mojej winy? Po moich 'rzeczowych' analizach? Przecież wcześniej mnie rozgrzeszałeś i nie wymieniałeś w gronie podejrzanych. Ja również zabiłem Pandymira i Norwida.
Metoda eliminacji.
Zelig w mafii, Boczka uważałem za niewinnego, Nocny się uniewinnia Zeligiem, Yale'a zignorowałem (;/), Podpucha bardziej pasował mi na towarzysza Nocnego, na pewno nie Zeliga.
Zostałeś tylko Ty i Draco. Z tym, że niewinność Zeliga by mi zabiła ćwieka.
Dobra a teraz niech mi ktoś wytłumaczy dlaczego w pierwszym głosowaniu wiele głosów dostał Mocny Szwendacz a w drugim Nocny. Bo do teraz tego zbytnio nie ogarniam.
Myślę, że przypadek. Ja się dopierdoliłem do Nocnego, bo i tak grałem głupka, ale jakoś średnio mi to wyszło. Następnym razem zgrywam egotyka bez roli. :D:D:D
A grał ktoś kiedyś w takie coś, że są dwie mafie? Walczą ze sobą, ale i z miastem.
Albo może by spróbować dwóch detektywów, ale np. tak, że tracą głos przy sprawdzeniu tego samego gracza lub zamienić na śledzczych, czyli śledzczy A dostaje informację o składzie mafii A, a śledczy B o mafii B.
Ksiądz modlący się za graczy, których mafia nie miała potrzeby zabić po odjebaniu detektywa.
Pierwiastka, jak się okazało, podejrzewaliście o rolę. Niewinności Baki byłem pewien, nie był potencjalnym kandydatem w następnych linczach. Za siebie - wiadomo. Z Jagiem trochę zbłądziłem, ale nie miałem tamtego dnia czasu.
Mafia w gruncie rzeczy nie wygrała jakoś szczególnie zdecydowanie. Prawda jest taka, że gdybym udało mi się przeżyć do końca, nie mówiąc już o Żurasie, miasto wygrałoby. Byłem pewien dwóch mafiozów, a nawet Boczka wyłapałoby się w takim układzie. Każdy, kto przeczytał cmentarz, musi to potwierdzić.
_________________ Kto wie, co zakręt bliski kryje.
Bardziej chodziło mi o to, że w momencie gdy detektyw nie żył, a księdza uważaliśmy za zmarłego, modliłeś się z dupy zamiast chronić siebie na wszelki wypadek albo chronić Vegę, którego uniewinnił detektyw.
Kruchota na pewno bym nie zostawił na długo gdyby go miasto nie zlinczowało. Ciebie w sumie odpaliliśmy dla świętego spokoju, chociaż twoja "żurasowatość" była grubymi nićmi szyta.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach