Dobra, dobra, wybielaj się tak. Gwiazda co nie mogła pomóc "szaraczkom" grającym chujowo, bo nie miała roli. Dobrze, że chociaż wiesz, ze jesteś egotykiem.
Nie wiem co oznacza włoski 2.0. Generalnie jednak jeśli nie losowałeś ról to dzięki, że wybrałeś mnie do mafii, wreszcie dostałem szansę a nie 2 dni i do ziemi.
jeśli chodzi o grę na czatach, to z tego miejsca polecam epicmafię, wszystko oskryptowane, nie potrzeba mg, jedyna różnica to to, że widać głosy od razu po 'wysłaniu' (być może można to zmienić, nie jestem pewien). co do zasady gra się na 'prawdziwych' nickach, ale są też decki (np. państwa), gdzie gra automatycznie przydziela komuś nick i gra się anonimowo.
Ciekawą rzecz napisałeś, Lewkoń, a ja dopiero uświadomiłem sobie, że Egzego uniewinniłem na tym jednym założeniu właśnie. Nie mogłem jakoś uwierzyć, że Boczek puściłby tak samopas Pandymira i dopuścił do tak tragicznej obrony. Byłem przekonany, że głównodowodzącym w mafii jest... Gorti-Mieszko.
_________________ Kto wie, co zakręt bliski kryje.
Włoski, poza tym, że prowadził "własną grę", to zaczął szantażować resztę mafii, że jak nie będzie robić tego co on chce, to ją wkopie.
_________________ That is one George Fowler lying there.
2007-10-07, 13:00:52.
Macie do mnie sprawę/pytanie, to piszcie do mnie na PW, w jego temacie wpisując, np. kilka pytajników. Nie będę wdawał się w dyskusje w temacie z rozgrywką.
Jeśli do północy nie przyznałem komuś punktów karnych, chociaż mu się należały, napiszcie mi o tym na PW, w wiadomości zatytułowanej "donos".
Głosując tytułujecie PW do mnie g[numer_głosowania], a więc w pierwszym głosowaniu: g1.
Zmieniając głos dopisujecie do powyższego słowo zmiana, a więc w pierwszym głosowaniu: g1 - zmiana.
W każdym głosowaniu graczowi przysługuje jedna zmiana głosu. Niewykorzystane zmiany nie podlegają kumulacji.
Jako książę czasem ponoszą mnie emocje i miałem czasem szatański pomysł by w testamencie po linczu napisać że w mafii są Yale i Boczek i tak wkurwili mnie swoją grą, że ich wystawiam. Nie przesadzaj, miałem własną opinię, ale słuchałem pilnie podpowiedzi Boczka i Norwida.
Jeszcze taka ciekawostka, że raz Boczek zagłosował z dupy na mnie, a potem ja na Boczka. Niby cały czas go oskarżałem, a on miał mnie na widelcu to milczeliśmy i nie obrzucaliśmy się już błotem. Myślałem że ktoś to wyłapie.
No były pewne problemy z komunikacją na początku gry. Szczególnie z Gortim (Mieszkiem) jakoś się dogadać nie potrafiłem w kwestii koncepcji rozgrywki (ileż to on razy powtarzał, że już przegraliśmy, by potem po dwóch dniach świętować wygraną :D), uznałem jednak, że ta jego fantazja nie powinna być ujarzmiana, gdyż jego gra była aż tak nienaturalna, że aż naturalna...
Natomiast zwrócę uwagę na jedną rzecz. Obaj mafiozi padli w zasadzie tylko dlatego, że mafia tego chciała. Pandymir padł by tak czy siak. Natomiast przewidując, że za postacią Nocnego kryje się ktoś mocny, uznałem, że warto wykorzystać moment i kosztem Pandymira ustawić się w zasadzie do końca rozgrywki.
O Norwida pytałem wszystkich w sposób tak nachalny, że... tylko Liczi to dostrzegł, ale na niego z kolei miałem to, że broniłem go przy Pandymirze.
Fajnie też się udawało pijanego (wstawka o druhu i kompanie Piotrku Bocianie).
Żurasa rozpoznałem po jednym z postów, gdzie wskazywał bodaj Sashe i Nocnego i pisał o tym, że mu śmierdzi 3 strona rozgrywki. Nikt inny w takim stylu nie pisze. Cieszyłem się niesamowicie, że miasto go zlinczowało...
Nie trafiłem z mordem na Lowriderze, no ale za to zabiłem Gogelsa, więc w sumie wyszło dobrze ;)
Nie no Pandymir padłby dzień lub dwa później. O to mi chodziło. A zamiast niego padłby taki Liczi, jedyny miastowy, który w tej edycji cokolwiek ogarniał, ale któremu w pewnym momencie zabrakło wiary we własne przypuszczenia.
Dzięki za grę wszystkim. Nie była to dla mnie wymarzona edycja, bo akurat mój warunek to żadna ściema, ale starałem się jak mogłem. ; ) Najgorzej chyba nie było, Sashkę mi się udało szczęśliwie wyłapać, no i lincz na mnie też na pewno pomógł w wygranej, także tragedii nie ma. Props dla wszystkich mafiozów, szczególnie dla naszego mózgu egzego. No i Gorti mimo, że szczerze mówiąc, całą edycję do niego podchodziłem raczej sceptycznie też rozegrał ładne zawody.
Z miasta nie jestem w stanie za bardzo nikogo wyróżnić. W naszej wygranej było bardzo dużo szczęścia, ale tak jak już ktoś wspomniał samo miasto poprzeczki też nie postawiło wysoko.
Naszym głównym szczęściem było to, że miasto było tak nieporadne.
Podpucha pisze słusznie, że wszystkie tropy wskazują na Boczka, a kwestią sporną jest tylko to czy jest w mafii z Zeligem czy z Nocnym Szwendaczem czy z kimkolwiek innym. Po czym nie następuje atak na mnie, tylko rozkminianie kogo lepiej zajebać Zeliga czy Nocnego. No jaja.
Ja sobie siedziałem spokojnie w mafijnej norce (fajne mafijne wyrażenie wymyśliłem nie?) i nikt nawet nie ogarnął, że największy mafijny wjebaniec wśród tych, którzy zostali przy życiu w ostatnich dwóch godzinach w ogóle się nie odzywa.
Jezus, który twierdził, że coś szybko te głosy przechodzą z Zeliga na Licziego, wierzył w to, że mafiozi zagłosują tak jak zadeklarują (generalnie tak głosowali, ale przecież nie musieli), przecież zakładając, że to tak szybko przechodzi trzeba było ogarnąć, że jednak podejrzanych jest dwóch niewinnych.
Ksiądz modlący się za graczy, których mafia nie miała potrzeby zabić po odjebaniu detektywa.
Detektyw, który myli miasto i wpycha do grobu miastowego.
Miasto linczujące Żurasa...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach