Swoją drogą ta gra pokazuje (i nie tylko ta), że Red to naprawdę mafijny wjebaniec i na chwilę obecną, ośmielę się to powiedzieć (Red jak to już sobie będziesz czytał to właśnie się pucuję xD), najlepszy miastowy. Ale i tak frajer ;<
Na wstępie chciałem serdecznie podziękować Maszkarrze za to, że nie pozwolił mnie zamordować pierwszego dnia. Do mojego notatnika w rozdziale "jak nie grać pierwszego dnia" do punktu "nie być Łuczykiem" dodam "nie grać jak Grafoman Erotoman".
Na początek ciekawostka - do linczu na Behanie (g4) żaden z niewinnych, którzy dotrwali do końca rozgrywki ani razu w głosowaniu nie wskazał winnego. Później skuteczność była już o wiele wyższa, a ja i Red za każdym razem wskazywaliśmy właściwą osobę.
Ze skuteczności w głosowaniach jestem więc (szczególnie po bardzo słabym początku) względnie zadowolony.
Co do mojej gry powodowana była głównie dwoma czynnikami:
1. Kompletnie nie odróżniam tego planktonu, który się w rozgrywce przewija. Te wszystkie mr beany, cohle, pacjenty czy inne amiry zlewają mi się w jedną całość, nie bardzo chce mi się dyskutować z takimi, bo zwykle trudno powiedzieć czy grają tak zjebanie bo są w mafii, czy dlatego, że inaczej nie potrafią.
2. Chciałem żeby miasto miało 100 procent pewności, że jestem niewinny, co akurat w moim przypadku zwykle nie jest możliwe (gdybym był w mafii grałbym dokładnie tak samo), chciałem dotrwać jak najdłużej, nie po to by na koniec spijać śmietankę z tryumfu miasta, a dlatego, że pozostawienie miasta w rękach Amira czy Łobuzka byłoby kompletną tragedią.
Apropos Łobuzka - Tracz zagrał fatalnie kompletnie pomijając zasadność decyzji w jego sprawie Lewkonia. Każdy się myli. Jak napisałem wcześniej, ci, którzy dotrwali do końca w całości początkowo się mylili. Grunt, by później wyciągać z tych całkiem naturalnych pomyłek wnioski. Co zrobił Łobuzek? Ano obraził się na cały świat za to, że słabo rozegrał początek i chciał się sam wyeliminować. Nie rozumiem takiej postawy i uważam ją za wyjątkowo szkodliwą.
Drugą niezwykle szkodliwą dla miasta postacią był rzecz jasna Mr Bean - mam wrażenie, że koleś który kryje się pod tą postacią jest zwyczajnym idiotą i tłumaczenie mu, że zagrał zwykłą chujnię nie ma wielkiego sensu. Na przyszłość jednak warto mało doświadczonym, początkującym graczom podpowiedzieć - jeśli traficie kiedyś rolę detektywa - nigdy nie grajcie w sposób jaki zaprezentował nam Mr Bean. Jakie popełnił błędy:
1. Zupełnie bezsensownie już po pierwszym dobrym sprawdzeniu rozpoczął frontalny atak na gościa, którego sprawdził. Kompletnie nie wziął pod uwagę, że mógł trafić opryszka. Nie wziął pod uwagę, że jeśli trafił winnego, to taką postawą w zasadzie już na początku może zdradzić swoją rolę. Nie wziął wreszcie kompletnie pod uwagę faktu, iż mafia posiada dilera i że jego późniejsze sprawdzenia mogą być bezużyteczne.
2. W chwili, gdy jego detektywizowanie było pewne nie chciał w prosty sposób przekazywać tego, czego dzięki tej roli się dowiedział. Jego psim obowiązkiem było informowanie miasta o tym jakich sprawdzeń dokonał i jakie wyniki tych sprawdzeń otrzymał/nie otrzymał.
3. Nie podpuszczał mafii. Gdyby dobrze to rozegrał dzięki grze Behana mogliśmy się wiele dowiedzieć o składzie mafii. Przyznanie się do roli detektywa i ujawnienie sprawdzenia byłoby zasadne tylko w momencie, gdyby detektyw był o krok od śmierci lub gdyby sytuacja w mieście była taka, że zły lincz kończyłby się wygraną mafii.
Z tych mniej doświadczonych graczy podobał mi się Wargrave, którego w zasadzie do momentu, w którym wyciągnął podpunkt z regulaminu, o którym kompletnie nie miałem pojęcia, uważał za jak najbardziej niewinnego. Jedna rada chłopie - popracuj nad językiem, nad sposobem pisania, bo często tego co tworzysz najzwyczajniej w świecie nie da się czytać.
Pochwalić też muszę Gortiego, który zagrał stuprocentowego niewinnego. Może za dużo miastu nie pomógł, ale już samo to, że mafia zamordowała go kosztem innych graczy, już jest sporym osiągnięciem.
Mam nadzieję, że w następnej edycji wylosuję mafię. Szkoda, że nie byłem na miejscu Maszkarry, bo wygranie z takim składem osobowym byłoby fajną przygodą, a wygrać się dało. Mafia kompletnie nie zagospodarowała kompletnie oderwanego od rozgrywki Pacjenta. Cohle'a też można było ładnie zlinczować wcześniej i wyrobić sobie dobrą pozycję do końca gry...
Gratuluję Redowi, Żurasowi, Tomusiowi, Licziemu i Jagiellonowi.
Właśnie. Propsy dla Maszkary za powstrzymanie mordu na Egze - zagranie z klasą. I w ogóle nabrałem do niego sympatii po lekturze podforum. Sporo błędów, ale to raczej efekt nieopierzenia. Gracz z dużym potencjałem, życzę powodzenia.
Od siebie dodam, że mnie totalnie ujął beką z "Wielkiej Teorii Piątek", przez co w zasadzie niemożliwym było dla mnie, aby na niego krzywo patrzeć.
Co do Mr Bean'a... Spoko porady, ale z tym typem szkoda strzępić języka. Lowrider tłumaczył mu to jak dziecku, a ten i tak nie zrozumiał, kwitując:
Cytat:
Wszystko jest dobrze i nigdy nikt nie ma pretensji tylko Lowrider, więc trzeba brać na to porpawkę.
Jeszcze idealne podsumowanie gry Amira przez Maszkarę na mafijnym podforum:
Cytat:
Amir to jest cud chłopak, można by powiedzieć, że stan miastowych do mafiozów na chwilę obecną wynosi 12:6 :d
I jeszcze jedno. Wkurwił mnie kacoper (Dzielny Pacjent). Jedynyn gracz z Ligimistrzów (gdzie ja przyprowadziłem mafię, gdzie ja trzymam pieczę nad mafią od pierwszej edycji) i na pewno, jak mi się kiedyś zachce, to będzie srogi opierdol i być może również ban na kolejną edycję tam :)
_________________ Kandydatka Kongresu Nowej Prawicy z okręgu Pomorskiego.
Te wszystkie żarty z teorii piątek i tak nie dorównują faktom.
_________________ That is one George Fowler lying there.
2007-10-07, 13:00:52.
Macie do mnie sprawę/pytanie, to piszcie do mnie na PW, w jego temacie wpisując, np. kilka pytajników. Nie będę wdawał się w dyskusje w temacie z rozgrywką.
Jeśli do północy nie przyznałem komuś punktów karnych, chociaż mu się należały, napiszcie mi o tym na PW, w wiadomości zatytułowanej "donos".
Głosując tytułujecie PW do mnie g[numer_głosowania], a więc w pierwszym głosowaniu: g1.
Zmieniając głos dopisujecie do powyższego słowo zmiana, a więc w pierwszym głosowaniu: g1 - zmiana.
W każdym głosowaniu graczowi przysługuje jedna zmiana głosu. Niewykorzystane zmiany nie podlegają kumulacji.
_________________ That is one George Fowler lying there.
2007-10-07, 13:00:52.
Macie do mnie sprawę/pytanie, to piszcie do mnie na PW, w jego temacie wpisując, np. kilka pytajników. Nie będę wdawał się w dyskusje w temacie z rozgrywką.
Jeśli do północy nie przyznałem komuś punktów karnych, chociaż mu się należały, napiszcie mi o tym na PW, w wiadomości zatytułowanej "donos".
Głosując tytułujecie PW do mnie g[numer_głosowania], a więc w pierwszym głosowaniu: g1.
Zmieniając głos dopisujecie do powyższego słowo zmiana, a więc w pierwszym głosowaniu: g1 - zmiana.
W każdym głosowaniu graczowi przysługuje jedna zmiana głosu. Niewykorzystane zmiany nie podlegają kumulacji.
Z tych mniej doświadczonych graczy podobał mi się Wargrave, którego w zasadzie do momentu, w którym wyciągnął podpunkt z regulaminu, o którym kompletnie nie miałem pojęcia, uważał za jak najbardziej niewinnego. Jedna rada chłopie - popracuj nad językiem, nad sposobem pisania, bo często tego co tworzysz najzwyczajniej w świecie nie da się czytać.
Spoko, popracuję xd Postaram się. Jak tylko będę miał okazję (tj. będzie jakaś kolejna edycja)
_________________ One little Soldier Boy left all alone;
He went out and hanged himself and then there were none.
Wargrave, nie chodziło o "pracowanie nad językiem W GRZE", ale chyba w ogóle ;) Nie czekaj więc na kolejną edycję, tylko siadaj do książek. Jest mnóstwo świetnych książek, które wbrew pozorom bywają ciekawsze od gier komputerowych/fb/itd ;) I laski lubią, gdy chłopcy czytają.
Wargrave, nie chodziło o "pracowanie nad językiem W GRZE", ale chyba w ogóle ;) Nie czekaj więc na kolejną edycję, tylko siadaj do książek. Jest mnóstwo świetnych książek, które wbrew pozorom bywają ciekawsze od gier komputerowych/fb/itd ;) I laski lubią, gdy chłopcy czytają.
A ty co? Promujesz akcję "nie czytasz, nie idę z Tobą do łóżka"?
Mnie tym w ogóle nie ujął, bo ja edycję temu (w której brał udział) wyśmiewałem Teorię Piątek i to, co on napisał, było wtórne.
_________________
Wybacz tomuś podjebanie Twojego pomysłu z poprzedniej edycji, to było nie fair ;S
Głównym moim błędem jako mafiosy jest myślę to, że mam opory wystawiać swoich kompanów (z różnych względów), ale myślę, że z czasem się nauczę grać na całkiem przyzwoitym poziomie. O ile w mieście jest to dość łatwe, to będąc w mafii ta presja podświadomie gdzieś z tyłu głowy cały czas jest i narzuca Ci ramki i okowy, jeśli chodzi o styl.
Z laurek to myślę, że zaraz za Redem tomuś, który miał świetnego czuja w tej edycji i ogólnie był pewnym niewinnym, co jak rozgrywka pokazała daje miastu większego kopa niż chujowy rolny (włoski był cudowny xD). Nawet na podforum gdzieś skomentowałem grę Agatki, także
Krul jest nagi, więc nie oceniam. Raczej średnio jak na Krula :D
lowrider olbrzymi pozytyw, nie bez powodu uderzyliśmy w Ciebie w de facto pierwszym mordzie (bo ten z zerówki to strzelanina straszna, wiadomo), ale odpadłeś zanim zdążyłeś się wykazać.
Ogólnie liczę na jakąś kolejną rozgrywkę za czas niedługi (przez taki rozumiem tak do lipca włącznie), jeśli nie u Lewkonia (który chyba mocno się zawiódł), to może na forum ebiego się uda, jak znajdzie się MG. Sam bym się tym chętnie zajął, ale ja mam na tyle nieregularny styl życia, że nie mógłbym zagwarantować pewnych godzin linczu i mordu tak jak robi to chociażby Lewkoń. Stąd nie wyrywam się.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach