| Kod: |
| Przyszła kryska na [b]Matyska[/b], bęc! |
| Kod: |
| [b]Jarema[/b] w nosie miał oglądanie jak Polska zostaje mistrzem Polski i prosto spod Narodowego o chlebie i na suchym koniu wyruszył na wyczerpujące tournee po Europie Wschodniej i subkontynencie. Pięć różowych motylków zatroszczyło się, by była to jego najdłuższa trasa koncertowa.
http://www.youtube.com/watch?v=rQcZdp-Zns4 |
| Kod: |
| Pod Narodowym rejwach co niemiara, bo i zaczęli ludzie ginąć, a i dobry lud miastowy począł burzyć się między sobą. Ze stadka nieobjętego wzrokiem wynurzył się na przód dwudziestokilkuosobowy sanhedryn sprawiedliwych, których zadaniem było wyśledzenie i egzekucja tych, którzy posłali dobrego księcia Jaremę na niekończące się tournee. Rej temu konwentyklowi przewodził dobry Charlie Xavier i tak nauczał:
- Słuchajcie mnie, o niedowiarkowie! Szanowne mutanty! Są pośród nas różowe motyle, które niczym pyłki kwiatków zapylają nasze umysły kłamstwami! Chcą nas poróżnić! Skłócić nas! Nie wierzcie! Nie wierzcie bratu swemu, siostrze swojej, sobie ufajcie! Zajebać ich i na mecz! - nieomal piszcząc, podskakiwał na swoim wózku inwalidzkim na uran. Przez megafon rozległ się głos: - So says the preacher man but we don't go by what he says! Nad Xaviera nadleciała eskadra pięciu wkurwionych różowych motylków, które rozkurwiły Charlsa w drobny pyłek i odleciała, leaving the remainder of the group in shock and awe. http://www.youtube.com/watch?v=dFkEOCKe3N4 |
| Kod: |
| No więc tak, lecimy sobie nad Narodowym, proszę ciebie, słońce daje po gałach, tam gdzieś na horyzoncie wzbiera się burza, ale nie, widzimy dalej tę zgraję ludzi stłoczonych przed bramami, wkurwieni jak nieboskie, ale ani myślą iść stąd w cholerę, rozejść się do domów i wieść dalej w radości swe nudne, przeciętne życia, no a przed nimi jakaś grupka czempionów, co to stoi na podestach i wykłada swoje racje, a każda z nich, wyobraź sobie, każda z tych racji ichnia i ichniejsza jest od innych, inniejszych:
- Ja mam rację, ja! ja! ja! ja! - Słuchajcie mnie, ciebie nie! nie! nie! - A nie, bo mnie! mnie! mnie! mnie! - a, ha! ha! ha! ha! ha! No a ludziki tylko od jednego cokołu do drugiego, jak bydło przeganianie z pola na pola przez dobrych pasterzy. No to kurwa mówimy do siebie, to nie do poincia, taki spraw obrót, zatem wymieniliśmy porozumiewawcze spojrzenia i obniżyliśmy lot przygotowując się do następnego nalotu. Był tam też taki jeden ziomek, co to wychylił wina dzban, charknął porozumiewawczo odbytem, rozdarł szaty i jął schodzić z cokołu. Miał białą brodę do pasa, turban na głowie i wog'le taki talib albo kurwa [b]Noe[/b]. Podrzuciliśmy mu trochę pomarańczowego agenta. http://youtu.be/eBwhKC2pvWg |
| Kod: |
| Urodziłem się na dublińskiej ulicy, gdzie ludzie króla tłukli w bębny, a kochające angielskie buty deptały po nas wszystkich, a gdzie każdej jednej nocy, gdy ojciec wracał podchmielony, zapraszał dobrych ludzi na dwór swoim śpiewem.
No, dawajcie, wy miastowi, chodźcie tu i walczcie jak mężczyźni, pokażcie Agatce, jak zdobyliście swoje medale gdzieś tam we Flandrii, opowiedzcie, proszę, jak przed IRA spierdalaliście w podskokach z zielonych ulic Killashandry. Chodźcie, opowiedzcie nam, jak stłamsiliście nas, jak stawiliście opór, by nas potem zgnębić. Gdzie te wasze drwiny i oszczerstwa, które głośno wysmarkiwaliście, gdy Charls Xavier głowę kładł pod topór? Ten czas już nadchodzi, sądzę, że to już ten dzień, gdy przed nami stanie tu [b]Fasola[/b]. Jeśli zajdzie potrzeba, Agatka pokaże cycki, a my zanucimy zwrotkę, dwie lub refren tej piosenki: [i]Mój przyjacielu Byłeś mi naprawdę bliski Mój przyjacielu Wiedz, że byłeś mi jak brat Dałeś kiełbasę Dałem samochód Dałeś parasol Dałem posadę Lecz nie wiem za co Dupy nie dałeś Dupy dałeś sobie sam![/i] http://www.youtube.com/watch?v=3pE8SSU9Im0&feature=youtu.be&t=9s |
| Kod: |
| [img]http://o2.fbl.pl/w640/o2/201210/4B/134319023.jpg[/img]
Kończmy już tę farsę. |